Nie zamierzam krytykować ani stylu życia aktora, który wciela się w rolę Charliego Harpera, ani jego balang, uzależnień i kolejnych odwyków.

Uważam, że jeśli ktoś wykonuje swoją pracę dobrze, a nawet bardzo dobrze, to “opinia publiczna” powinna mu dać spokój i pozwolić robić ze swoim wolnym czasem co mu się żywnie podoba. Dorosły wszakże jest i wie do czego służy wątroba.

ALE. Po ostatnim odcinku “Dwóch i pół” muszę ugryźć się w język. Pij, pal i używaj życia Panie Charlie Sheen. Ale błagam przyjdź na plan i NIE STRASZ WIDZÓW!
ZDJĘCIA DLA OSÓB O MOCNYCH NERWACH.

Tak wygląda aktor, jeszcze przed wielką aferą z kokainą i prostytutkami. I kolejnym odwykiem, który jak podejrzewam skończy się za kilka dni. Czyli “jak jeszcze trzymał się nieźle”.

“Dwóch i pół” to jeden z najlepiej oglądanych seriali w USA, a po ostatnich ekscesach aktora “oglądalność” poważnie podskoczyła do góry. Cóż z tego. Sheen wygląda bardzo, bardzo źle. Zdecydowanie jak człowiek chory i jest mi go po prostu żal.
Chociaż przy pierwszych minutach odcinka poważnie się wystraszyłam. Apeluje. Nie wpuszczajcie tak zmordowanego aktora, odkarmcie, dajcie się wyspać - bo straszy, a nie bawi.

PS. Pomyślcie ile on ma na sobie pudru i jak wygląda bez niego.

Screeny pochodzą z odcinka 8×15.