Po delikatnych problemach technicznych z TVn.playerem do cna znienawidziłam produkt pt.”Arla” ;) Ale szczęśliwie udało się zobaczyć najnowsze perypetie Anki. Niestety. Poprzednie dwa odcinki wysoko podniosły poprzeczkę… Obawiam się, że w kolejnych już tak dobrze nie będzie.
Na wstępie chciałam docenić figury trzech Pań - czyli Beatki, która jest w ciąży, Poli i Anki, która niedawno została matką noworodka - rewelacja.

Anka po metamorfozie wyglądała zjawiskowo. W gabinecie fryzjerskim dostrzegliśmy Joannę Sydor, czyli byłą ukochaną Pawła z M jak miłość - płaczliwą Tereskę. Tym razem krytykowała zabieranie noworodków do gabinetu fryzjerskiego. W zasadzie podtrzymuje jej opinie. Nie dlatego, żeby wśród szumu suszarek przeszkadzał mi płacz dziecka - a wręcz przeciwnie. To raczej noworodek powinien przebywać na świeżym powietrzu, a nie wśród woni farb i utleniaczy - ale to już jest moje zwyczajowe czepialstwo.

Dwóch nowych, młodych przystojniaków. Pola ma stażystę, a Beatka pielęgniarza. Obie są pod dużym wrażeniem swoich podwładnych. Wizja w parku wyglądała jednak groteskowo - owszem sami blondyni, ale Pan Szyc w “slow motion” bardzo mnie rozśmieszył.

Nie mam pojęcia dlaczego Mańka musiała zawołać swojego nowego przyjaciela - Daniela z niezłym sprzętem fotograficznym. Nastolatki lubią się fotografować ale do tego celu używają np. komórek. Wyglądało jakby Gruba przygotowywała się do pracy w agencji modelek. Bo nawet do You can dance nikt nie wymaga profesjonalnej sesji fotograficznej ;)

Strasznie naciągana sytuacja z synem Jerzego. Rozumie, że jego ojciec ma randkę, ma doświadczenie i dziewczynę Miśkę (która wygląda jakby dopiero co pozbyła się mleczaków).

Mańka też mnie kilka razy zirytowała. Nie tylko w rozmowach z Grocholem, gdzie zachowuje się jak obrażony dzieciak. Od rana wysyła swoją mamę na wymarzoną randkę, żeby po kilku minutach już do niej dzwonić z pretensjami, że Gniewko płacze. Z pewnością ma numery telefonów do babci i np. cioci Poli. Wieczorami jak sama zauważyła jej braciszek staje się marudny - nie wiem dlaczego bez zastanowienia postanowiła zepsuć mamie spotkanie. Chyba tylko po to aby scenarzystka po raz kolejny ustawiała randkę Jerzego i Anki.

Aldona pocałowała Długiego (a podobno między nimi nie miało być romansu), Anka pogodziła się z mamą, a Andrzejek zaczął spełniać zachcianki swojej ukochanej Beatki. W tym ostatnim wypadku wiemy już, że spotkana przypadkiem w Almie Kasia jeszcze namiesza w jego życiu.

Klemens zachowuje się zupełnie niedorzecznie. Ja rozumiem fascynację piłką nożną ale kobieta w seksownym wdzianku powinna chociaż na chwilę oderwać go od telewizora (są powtórki, Internet, skróty meczów). Nie dziwię się, że jego ukochana zainteresowała się stażystą.

Kilka śmiesznych momentów. Rozmowa Jerzego z Panią z wydawnictwa zdecydowanie najlepsza. I pierwszy żart Beatki z wilkiem, który zerwał jej sukienkę ;) Beatka tonem głosu i zachowaniem podczas kolacji przypomina mi najlepsze wcielenia Joanny Kołaczkowskiej.

Jednak odcinek zdecydowanie słabszy niż poprzednie. I w zasadzie o niczym.
Taki luźny przerywnik z przystojnymi blondynami w rolach głównych. Zdecydowanie dokładam bobry za Polę w pracy i muzykę rodem z francuskich komedii w gabinecie Beaty.

3 bobry.

Ps. Dlaczego Gniewko ma zawiązaną na ręce czerwoną nitkę? Czytałam, że to chodzi o ochronę przed urokami rzucanymi na dziecko. Zastanawiam się czy to pomysł scenarzystki, czy rodziców malucha.