„Wyjmij kij z tyłka!” – po odcinku 2×06

Mieliście rację. Kolejny odcinek Lekarzy przy którym człowiek łapie się na tym, że robi coś zupełnie innego niż patrzenie się w ekran monitora (mówię o prapremierze).
Można regulować brwi, czyścić klawiaturę, układać pranie 😉 w tle słysząc dialogi. Jeśli jednak musicie napisać recenzję, to koniecznie trzeba zobaczyć epizod po raz kolejny

Zastanawia mnie to, że Lekarze mają dopiero drugi sezon i już mocno wieje nudą. Zazwyczaj w polskich serialach drugie sezony były kultowymi, do których porównywano kolejne.
Odcinek tradycyjnie, jak to w TVN lepszy od poprzedniego. Ale różnica nie jest tak duża jak np. w przypadku „Przepisu na życie”.

Wypadek na torze żużlowym i nowy adorator w życiu Alicji.
Krzysztof przyznaje się do błędu z przeszłości i wiemy dlaczego Elżbieta nie przepada za jego osobą.

Dzisiaj ujął mnie Pan Stanisław, który czeka na przeszczep nerki. W końcu udało się wykonać operację – po tradycyjnych perturbacjach. Ale było wzruszająco, mądrze i bardzo pozytywnie.

Alicja wspomina Maksa, tradycyjnie nie ma Piotra – ginekologa. Elżbieta ma kłopoty z synem i uciążliwego adoratora w postaci prezydenta Torunia.

Orda i Sylwia strasznie słabo. On ma perspektywy i wianuszek fanów, ona tradycyjnie się obraża.

Jak myślicie co ukrywa ukochany Beaty? Wątek ich znajomości najbardziej mnie intryguje. I bardzo dobrze, że dziewczyna postanowiła zrobić mu niespodziankę i jedzie do Krakowa.

Odcinek przeciętny.
Dziwna konstrukcja serialu medycznego, który jak wszyscy twierdzą jest mocno wzorowany na „Chirurgach”. Nie wyobrażam sobie „Grey’s Anatomy” bez Dereka w kilku odcinkach (podobnie jak Arizony, Cristiny itp.)

12 odpowiedzi do “„Wyjmij kij z tyłka!” – po odcinku 2×06”

  1. Napiszę jedynie o plusach, więc będzie bardzo krótko. 😀
    Dokładnie, wątek Pana Stasia spodobał mi sie bardzo. Do tego niezawodne trio: Elżbieta, Krzysztof i Leon… i na tym mogłabym w sumie zakończyć. 😀
    Cieszy mnie, że wątki poboczne są ciekawe, ale nie mogę zrozumieć dlaczego główne są tak nudne, irytujące i juz tak stereotypowe, że się nie chce i w sumie nie da się tego oglądać. Przecież to trzon serialu. Oni powinni nakręcać resztę, a w tym przypadku pielęgniarka kokietująca Ordę jest ciekawsza niż Alicja… Każdy serial opiera się na tym samym, ale tu wątek głównych bohaterów jest dla mnie totalną abstrakcją. Nawet Sylwia z Ordą stracili moja sympatię. Nie wiem, oglądając ten serial czuję się jak inwalida umysłowy. Po prostu to typowy serial dla 13-latków. Ktoś zapyta po co więc oglądam? Dla dojrzałych bohaterów jakim jest wspomniane przeze mnie trio. No i ponowny brak Wanata w tym odcinku…

  2. nie oglądałam wprawdzie tego (i kilku poprzednich też) odcinka, ale Lekarze mieli wszystko – dobrych aktorów, dobre warunki, przeciez te ujęcia operacji itd. są naprawdę świetne, a jednak spaprali najważniejsze – dobre przypadki medyczne i ogólnie fabułę.
    Porównując pierwsze trzy sezony GA do Lekarzy, niestety polska produkcja wysiada. Ok, może prościej jest poprowadzić wątki bohaterów, kiedy mamy dopiero uczących się stażystów, a nie samych lekarzy specjalistów, to jednak jest bardzo nudno. Nie było dotąd żadnej sprawy medycznej, która trzymałaby w napięciu, np. kilkuodcinkowej (tymczasem w Prawie Agaty takie się zdarzają, wiem, to nie serial medyczny, ale polska produkcja, która pokazuje, że się da). Pamiętam doskonale sprawę z pociskiem, z promem, pociągiem i wiele innych. Każdy z głównych bohaterów jest tam wyrazisty, ma charakter. Bardzo brakuje mi chociażby Addison, Izzie, Georg’a, nawet Burke’a. Nie sądzę, że gdyby w Lekarzach ktoś odszedł, byłoby mi żal. Nie tworzą wcale zgranego zespołu (naprawdę, lepiej jest w Na dobre i na złe, tęsknię za Brunem, Zosią, Kubą :P). Podsumowując – w Lekarzach jest wszystko, prócz dwóch najważniejszych dla serialu medycznego spraw: dobrych zagadek medycznych i ciekawych wątków bohaterów.

  3. Lekarzy odpuściłam sobie już jakiś czas temu, między innymi z tego powodu, że tak jak napisałaś, konstrukcyjnie zupełnie nie dają rady. Wzorują się na Grey’s Anatomy? Chwalą się, że pokazują „brudne” operacje i jest po kilka przypadków medycznych na odcinek? OK, ale w Grey’s Anatomy działa to tak,że jest kilkoro lekarzy i każdy ma swój przypadek, a większość osiąga punkt kulminacyjny pod koniec odcinka, często własnie przy stole operacyjnym. A tutaj mamy jedną Alicję, która zostaje pacjenta po pacjencie, w połowie odcinka kończą wątek jednego, zaczynają następny… I dynamika siada. Szkoda, to mógł być fajny serial, a wyszło naprawdę słabo.

  4. Zgadzam się z Wami. Nie ma co porównywać do Chirurgów, bo to zupełnie inna jakość. Ale oba seriale mają 40 minutowe odcinki i aż żal patrzeć jak scenarzyści w polskiej produkcji sobie radzą z bohaterami. Jedna postać robi wszystkie operacje, niby jest ginekolog ale go nie ma, nie mówiąc o ortopedzie itp. Nuda, nuda i szkoda czasu. Zmarnowany potencjał

  5. A tak jeszcze odnośnie polskich „zapożyczeń” z zagranicznych produkcji (konkretnie z Chirurgów) – Przemek z Na dobre i na złe pozna dziewczynę w klubie, po czym następnego dnia okaże się, że jest stażystką w ich szpitalu. Znamy to? 😉

  6. ania9 oczywiście 🙂 Tak zaczęła się znajomość Meredith i Dereka… Ciekawe czy sytuacja z NDINZ będzie kalką 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *