Do końca czwartego sezonu zostały jedynie dwa epizody (jeśli widzieliście prapremierę).
Dzisiejszy odcinek na szczęście odpuścił widzom perypetie Anki i Jerzego (oczywiście nie do końca) i skupił się na innych bohaterach. Niezmiernie cieszę się z tego powodu.
Na szczególną pochwałę zasługują trzy wątki.

Po pierwsze Pola i Tadeusz. Wiemy, że pediatra ma guza mózgu. Bardzo podobała mi się reakcja jego ukochanej, która stwierdziła, że kocha i będzie walczyć o swojego mężczyznę z całych sił i do końca. Świetny wątek, cieszę się, że scenarzystka nie czekała na finał z ogłoszeniem diagnozy.
Pola jest jedną, z ciekawszych bohaterek tego serialu i dzisiaj po raz kolejny udowodniła jak jest silna i zdeterminowana.

Po drugie Irenka i Michał.
Tutaj doceniam przede wszystkim scenerię, światło i zdjęcia. Irenka w sekundę podejmuje decyzję i wyznaje Drzewieckiemu miłość pośród żółtego kwiecia, wybuchów i strzelaniny. Romantycznie, namiętnie i na wesoło.
Ciekawe rozmowy zakochanych w restauracji Anki.

Po trzecie Mańka i Kajtek.
Chłopak zarezerwował stolik w restauracji aby przedstawić ją swoim rodzicom. Cudowna mama (przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo różnie to bywa z teściowymi w polskim serialu). Ciekawy wątek, mam nadzieję częściej oglądać Grażynę Błęcką-Kolską.

Tyle na plus.

Uwielbiam pijaną Żabcię, czyli Piotra Adamczyka. W dzisiejszym odcinku mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć Beatkę w stanie upojenia. Niestety Maja Ostaszewska przy swoim serialowym mężu wypadła słabo.

Po raz kolejny nie rozumiem relacji tej pary. Owszem, dr Darmięta zawsze była zołzą, jednak w poprzednich sezonach stosowała metodę “kija i marchewki”, obecnie został tylko “kij”.
Andrzejek nadal jest pantoflarzem, który zabiega o względy żony. Poniewierany, wyszydzany, upokarzany na każdym kroku - tak chyba wyglądają małżeństwa na chwilę przez rozwodem.

Została jeszcze Anka i Jerzy. Ale w tym tygodniu nie mam zamiaru się powtarzać. Ich wątek jest najgorszy i naprawdę nie chce mi się już komentować tego związku.

Za koloryt, Irenkę, Polę i kilka chwil z Mańką - 2,5 bobra (zastanawiałam się nad 3).
Olszówka i Kolak rewelacyjne :)