“Lubię te dzieciaki”.
Piszę to z pełną premedytacją, mając świadomość ile lat mają bohaterowie.
:)
A nawet ich rodzice.

Miłość kwitnie.
Zośka umawia się z Szymonem, a Anka z Bartkiem.
Jako, że Bangkok nie wypalił, bohaterowie spotykają się na Mazurach - popływać łódką aktora. Perypetie związane z kradzieżą, nieoczekiwane spotkanie z Anielakiem i kolorowy wieczór z tańcami w tle.

Na drugim planie operacja pieska, której nie do końca rozumiem. Mama Zosi przyznała, że dała mu trochę kiełbasy, a weterynarz stwierdził, że mógł się w niej znajdować gwóźdź ;)
No cóż…

Szczepan dowiedział się, że ma dorosłą córkę i zareagował najwspanialej na świecie.

Odcinek lekki, w zasadzie bez fabuły i scenariusza. Tylko to nie jest zarzut. Wprowadzamy się do życia znajomej grupy po dłuższej przerwie i miło zobaczyć, że są po prostu szczęśliwi.

Szkoda tylko, że po tylu wpadkach nikt z nich nadal nie myśli odpowiedzialnie. Przez dwa miesiące nie uiścić czynszu? Nie mają pieniędzy na opłaty, ale ze spontanicznymi wycieczkami nie ma większego problemu.

Przymykajmy oko, bowiem to czas na zmiany w życiu i przeprowadzki.

Cieszę się, że “Za marzenia” wróciły, bo brakuje mi komediowych obyczajówek.
Za premierę 3 bobry.