Tak jak pisałam poprzednio - Nie jest to jakieś wielkie telewizyjne wydarzenie z efektem “Wow”, tylko miła, sympatyczna historyjka o grupie młodych ludzi.
Bywały przyzwoite odcinki, do kilku sytuacji chętnie się przyczepię ;)
Co wydarzyło się w Finale?
Zapraszam poniżej.

Anka i Bartek zrozumieli, że się kochają i już poprzednio wyszli ze strefy zwanej “friends”.
Dziewczyna otrzymała propozycję intratnej pracy w Tajlandii, chłopak urządził z tej okazji imprezę, a później zrozumiał, że rozstanie na pół roku jest trudne. Były muchy w nosie, rozmowa, obietnica odwiedzin i pożegnanie na lotnisku.

Zośka zaangażowała się w sprawę Rafała, który uciekł z domu i wraz z Szymonem rozpoczęli poszukiwania. Zarwała się podłoga w starym budynku, a na aktora poza kupą gruzu spadł niewypał.
Chwile grozy, nieszablonowe oświadczyny i happy-end.

W międzyczasie byliśmy świadkami ratowania lokalu wegańskiego i utarczek z sąsiadami.

Prawdziwa bomba wybuchła w ostatnich minutach ;)
Szczepan - bezdomny architekt, wyciągany z tarapatów przez Zośkę - jest jej ojcem.
Dziewczę jest owocem namiętnej nocy mamy z kudłatym Wikingiem, o którym słuch zaginął. Jestem okrutnie ciekawa reakcji na wieści wszystkich zainteresowanych.

Wylot do Bangkoku - szaleństwo na resorach. Przyjaciółka i ukochany postanowili dosłownie odprowadzić Ankę do azjatyckiego celu podróży. Zakupili bilety, wsiedli na pokład w ostatniej minucie, aby niebawem dowiedzieć się, że makijażystka wysiadła jeszcze w Warszawie.
Ja rozumiem wszystkie spontaniczne akcje i zazwyczaj trzymam kciuki. Nie tym razem. Od kiedy Bartek jest bogaty? Ano od momentu, w którym rodzice postanowili zainwestować w rozruch biznesu jedynaka i przekazali mu gotówkę.
([Edit] Oczywiście jak słusznie zauważyła ania9 jest jeszcze kasa za utwór muzyczny.)

Kilka dni wcześniej cieszył się ze 100-wki i żył z pożyczania od znajomych. Dzisiaj wydaje kilka tysięcy na lot. Bo ma.
Nie wiem czemu, ale nie przepadam za skrajną nieodpowiedzialnością ;)

Tyle odnośnie finału.

Ogólnie: “Za marzenia” polubiłam i od nowego sezonu będę opisywać każdy odcinek.
Szkoda mi świetnych występów gościnnych m.in.: Koterski, Pilaszewska, Tkacz, Czeczot. Warto docenić i żałuję, że tego nie zrobiłam.

Uwielbiam serialowe  zwierzaki. Piesek (w reniferku) jest po prostu uroczy, kot ujął mnie od pierwszej sceny.

Ulubiona bohaterka:
Zośka.
Przyznaję się - Nigdy wcześniej nie przepadałam za Panią Mają. Po całym sezonie stawiam na  Zośkę, jej charyzmę, kłopotliwe dążenie do naprawy zastanego świata i nieoczywistą “stylówkę”.
(Tylko te toporne kozaki na sali gimnastycznej! Powiedzcie mi, czy Wasze nauczycielki też nie przebierają obuwia i niszczą parkiety?).

Ulubiona para: Zośka i Szymon.
Mimo wszystko doceniam Kamila Kulę i jego nowe wcielenie. Słabiutki aktor telenoweli, z kasą, zapędami na sceny teatralne, zwany “drewnem”, kontra zwariowana psycholog szkolna.
Czekam na rozwój tej znajomości.

Lubię Szczepana, “znajomego” policjanta, świetni są również rodzice naszych bohaterów.
Na wyróżnienie zasługują zdjęcia i nietypowy zabieg z początku każdego odcinka (doceniłam dopiero w połowie sezonu ;)
Serial jest lekki, kolorowy i warty do nadrobienia w wakacje.

Ps. Też macie wrażenie, że w każdym odcinku Anka musi zaliczyć coś na kształt “focha?”. Bartek, praca, były, ojciec… 3.2.1 ;)

Za Finał, który był jednocześnie najlepszym epizodem: 3,99 bobra. A nawet 4.