I jak tam Wasze “majówki”? ;) Sezon grillowy rozpoczęty?

Powoli kończymy przygodę z Przepisem na życie 4. Niestety ostatnie odcinki są coraz słabsze. Dzisiejszy, przekroczył granice absurdu.

Po raz kolejny akcja skupiła się przede wszystkim na “parze” Anka i Jerzy.
Czegoś tak głupiego się jednak nie spodziewałam. Jerzy postanowił ożenić się z terapeutką Dorotą, którą zna zaledwie kilka tygodni.
Mało tego! Wysłał zaproszenie na swój ślub kobiecie, z którą rozstał się kilka dni wcześniej. To był szczyt cynizmu i w tym momencie straciłam szacunek do bohatera, którego naprawdę lubiłam.

Szczerze mówiąc to najgłupszy wątek w historii tego serialu.
Ewidentnie scenarzystka chce pogodzić parę w ostatnim odcinku. Zastanawiam się tylko po co? Widać, że nie ma pomysłu na dalsze losy głównych bohaterów i obawiam się, że w kolejnych epizodach będzie jeszcze gorzej.

Ślub biorą również Stefan i Wandzia. Ale w przypadku tej pary to naturalna kolej rzeczy. Zdziwił mnie wątek Karolka i Rity, którzy również postanowili się pobrać - a znają się bardzo krótko. Żałuję, że nie pokazano nam jak rozwija się ich uczucie, nie mieliśmy szans oglądać randek tej pary, w zasadzie w ogóle nie poznaliśmy kobiety, z którą związał się Karol.

Wątku Beaty i Andrzejka nie rozumiem. Ktoś się chyba zgubił i zrobił z dorosłych, wykształconych ludzi “gówniarzy”, którzy sami nie wiedzą o co im chodzi. Dr Darmięta zmienia zdanie na temat swojego związku kilkakrotnie. Raz rozumie, że przesadziła, a kilka minut później twierdzi, że jest kobietą uciśnioną.

Jedyną, pozytywną sceną odcinka była rozmowa Poli z Andrzejem o chorobie Tadeusza.

Brak konsekwencji, nuda, absurdalne wątki.
Szkoda.