„Zawsze jest jakiś plan B.” – po odcinku 5×12

Komentatorzy i fani „Przepisu” podczas emitowanego właśnie sezonu mocno się wykruszyli… Mam nadzieję, że nie pozostałam sama „na placu boju” 😉
Do zakończenia serialu pozostał tylko jeden odcinek. Co wydarzyło się przed samym finałem?
Zapraszam poniżej.

Ja wiem, że akcja była mocno naciągana ALE odcinek momentami był całkiem przyzwoity!

Subiektywnie. To nie był poziom z pierwszej, czy drugiej serii – nie było jednak tak źle jak do tej pory. Kilka scen zasługuje na drobną pochwałę.

Przemiana Jaśka ze zbuntowanego gówniarza na przyjaciela dorosłych i mądrego, młodego mężczyznę nastąpiła błyskawicznie. Nastolatek przy śniadaniu rozmawia z Anką, podaje się za odnalezionego brata Mańki, chce na siebie zarabiać i radzi ojcu w sprawach uczuć.
Jedna z najlepszych scen tego sezonu, kiedy Jerzy po krótkiej rozmowie z synem postanawia biec do ukochanej, która poza nim „świata nie widzi”.
Cóż… Dorośli kłócili się, godzili, zdradzali, itp. Nagle w jednej sekundzie dostaliśmy słodki happy-end. I to wszystko za sprawą jednego zdania młodocianego 😉
Cieszę się, że pojednanie Knappe i Adamowicz nie nastąpiło w ostatnich sekundach finału. Bo to byłoby już trudne do zniesienia.

Okazało się, że Zuza tęskni za rodziną, a przede wszystkim ojcem. Nie ma również przyjaciół, więc pomysł Anki na organizację jej urodzin okaże się strzałem w dziesiątkę. Tym bardziej, że istnieje również plan C, o którym nikt poza Michałem i Andrzejem nie ma pojęcia (szczegóły w streszczeniu).

Tyle z plusów.

Pojawił się Maciek – przystojny architekt, który onegdaj starał się o Ankę. Tym razem chciał na kawkę zaprosić Beatkę. Nic ciekawego.

Wątek z Panią Nutką beznadziejny. Szkoda, że zupełnie nie ma pomysłu na Żabcie… Chór?

Pamiętnik Poli nie ucieszył Tadeusza tak mocno jak o tym donosiły streszczenia 😉 Miałam wrażenie, że mężczyzna jest przeciwnikiem publikacji swojego, prywatnego życia.
Ten wątek również nie doczeka się swoistego „renesansu” w serialu. Nuda.

Mańka umówiła się z lekarzem, który na oczach Kajtka chciał ją pocałować. Powiedzcie mi po co to było? Kolejne, młodsze pokolenie, które nie wie z kim chce być i na oczach ukochanego prowadza się z innym. Brak rozmów, fochy, ucieczki…

Kilka ciekawych scen (m.in. niewymieniona wcześniej rozmowa Jerzego z Zuzą o losach Anki), kilka głupotek (m.in. Mańka i Kajtek), zupełnie zabrakło mi humorystycznych dialogów, bo ileż razy można słuchać o kokardach Poli…
Zdecydowanie lepiej niż tydzień temu.
2,75 bobra (miało być trzy ale jeden nie do końca był przekonany 😉

8 odpowiedzi do “„Zawsze jest jakiś plan B.” – po odcinku 5×12”

  1. Adminko nie zostałeś sama na placu boju ja też mimo iż narzekam śledzę przepis i zgadzam się dzisiejszy odcinek nie był zły a wręcz przeciwnie całkiem niezły, myślę że najlepszy w tym „mało udanym” sezonie – miejmy nadzieję że ostatni odciek będzie równie dobry i może przepis pożegna się z widzami chociaż w połowie tak dobrze jak ich przywitał! 🙂 3,5 bobra takie naciągane 3.25 ;D

  2. Ja również w dalszym ciągu należę do widzów Przepisu na życie 🙂 Ten odcinek był zdecydowanie dużo lepszy od chociażby poprzedniego. Fakt faktem, że do pierwszych sezonów mu daleko, ale bardzo podobał mi się wątek z Jaśkiem (w tym także Manią) oraz końcowa scena – mimo wszystkich bezsensownych kłótni Anki i Jerzego i jeszcze gorzej przedstawionych powrotów, to w tym akurat było coś uroczego 🙂

  3. Dzięki, że nadal trwacie na posterunku 🙂 Jeszcze tylko jeden odcinek… Być może na wiosnę pojawi się coś równie dobrego jak pierwszy sezon Przepisu 🙂

  4. Być może 😉 A tak z ciekawości: Planujesz Adminko jakieś większe podsumowanie Przepisu na życie po ostatnim odcinku? Najlepsze, najzabawniejsze, najbardziej wzruszające, najbanalniejsze itp. sceny (ew. odcinki) Przepisu? 🙂

  5. Niestety prapremiera po raz kolejny została przesunięta z przyczyn technicznych. Recenzja i pożegnanie z serialem w innym terminie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *