Przedostatni odcinek w tym sezonie.

Kilka słów i bobry poniżej.

Może nie oczekiwałam spektakularnych zawirowań akcji ale też nie spodziewałam się, że ten odcinek będzie taki mdły.

W zasadzie nie napiszę niczego, czego nie moglibyście przeczytać w streszczeniu. Zero zaskoczeń.

Janek czuje się dobrze, zaczyna chodzić. Widzi również, że jego wypadek miał duży wpływ na relacje matki z Krzysztofem. Elżbieta nadal jest obrażona, a Krzysztof powoli traci cierpliwość.

Wiedziałam, że Basia i Leon rozstaną się (streszczenia). Dzisiaj ten wątek był jednym z ważniejszych. Dziewczyna wyjechała do matki, a wściekły narzeczony o utratę ukochanej obwinia młodego Karkoszkę.
Duże rozczarowanie. Kiedy widzowie narzekali na to narzeczeństwo ja broniłam pomysłu scenarzystów. Przecież zdarzają się pary, które dzieli spora różnica wieku i są ze sobą szczęśliwi. Mieliście rację. Basieńka nie była zakochana, tylko mocno zafascynowana starszym i doświadczonym lekarzem.
Na duży plus - po raz kolejny - gra aktorska Pana Komana.

Alicja nadal walczy z teściami o prawa do opieki nad Kubusiem ale w dzisiejszym odcinku sprawa nie posunęła się do przodu ani o jotę. Zdziwiłam się jedynie scenką, w której Ala ogląda noworodki po pracy. W sensie - dlaczego nie pędzi do swojego synka, tylko spędza kolejne minuty, a może nawet godziny w toruńskim szpitalu, marnując je na oglądanie słodkich bobasów?

Przypadek medyczny odcinka to dwie siostry, które znalazły się w szpitalu po niecodziennej kuracji pijawkami bez atestu.
Nie mam pojęcia dlaczego - ale dzisiaj śniły mi się pijawki! ;)
Na uwagę zasługuje jedynie rola Ewy Ziętek, bo wątek z podejrzeniami o zdradę z happy endem banalny i wyświechtany do granic możliwości.

Przeciętny odcinek bez większych zaskoczeń. Po szalonych sezonach ze zdradami, wypadkami itp. czwarty mocno obniżył tempo i mam wrażenie, że akcja stoi w miejscu.

2 bobry