Oglądałam prapremierę.
Kilka słów poniżej, bowiem będą Spoilery!

W przypadku “Zawsze warto” nie zagwarantuję Wam, że recenzje będą pojawiać się po każdym odcinku. Mam po prostu wrażenie, że musiałabym pisać cały czas o tym samym, oceniając przede wszystkim grę aktorską.

To jest w jakiś sposób podróba “Przyjaciółek”.
Obyczajówka o losach kobiet, które spotykają się z okazji ważnego w ich życiu wydarzenia. Czy odniesie podobny sukces?
Na razie nie mam pojęcia.

Nowość Polsatu na pewno i zdecydowanie, przebija taką “Nianię w wielkim mieście”. I jestem to w stanie stwierdzić po pilocie.
Mamy ciekawą historię, łączenie wątków, traumatyczne wydarzenia. Mam ochotę na kolejny odcinek.

W skrócie.
Trzy kobiety: Pracownica banku, a jednocześnie żona i matka, prawniczka i prostytutka, która chce zakończyć karierę.
Spotykają się podczas napadu na stację benzynową. Dwie stoją w kolejce, jedna kradnie zabawkę. Oczywiście złodziejką jest pani uprawiająca “najstarszy zawód świata”.
Oglądamy ich życie z perspektywy kilku dni, a o reszcie dopowiadają nam bliscy, retrospekcje, lub one same.
Nie wiem ile jeszcze zniosę tych dialogów z cyklu: “Byłam najlepsza na roku, jestem świetnym lekarzem, ale jako kobieta muszę wysłuchiwać o katarach”. Albo “Ty i Marek poznaliście się w drugiej klasie Liceum?, Od tej pory jesteście nierozłączni”.
Takie toto łopatologiczne pokazywanie widzowi kawałka historii.

Przejdę do aktorstwa.
Niewątpliwie najlepsza jest Pani Zielińska. Niezły wątek, całkiem dobrze napisana rola, a przede wszystkim emocje, w które jestem w stanie uwierzyć.
Po mastektomii, z mężem, który pracuje i chce mieć przy boku uzależnioną “kurę domową”, samotna, buntująca się przydzielonej roli w życiu. Taka dobra dusza.

….

Wybaczcie. Jednak zerknę na jeszcze jeden odcinek, aby ocenić na spokojnie.
Na dzień dzisiejszy uważam, że branie nazwisk znanych z gazet i portali plotkarskich może i przyciągnąć do serialu większą widownię, ale za “huhu” nie wiem po co.
Pani Weronika w zagranicznych produkcjach wypada nieźle. To co musi wypowiadać w “Zawsze warto”, albo emocje, którymi gra…
Pani Wieniawa dała kilka razy taki popis możliwości warsztatowych, że obawiam się co będzie dalej. To nie jest wykształcona aktorka, martwię się trochę na przyszłość… Ona tego nie udźwignie.
Matka, której dziecko jest u rodziny zastępczej, prostytutka zmieniająca zawód, szantażowana przez alfonsa, złodziejka, podejrzana o współudział w grupie przestępczej.
Serio?

- Tak jak napisałam wcześniej. Dajcie mi czas. Zerknę, możliwe, że się zakocham i odszczekam ;)
Tym bardziej, że Pani Wieniawa podoba mi się w Rodzince.pl. (tylko różnica w scenach do zagrania jest olbrzymia).

Tak sobie myślę jak Wam o tym serialu jeszcze opowiedzieć. Specjalnie nie zdradzam ostatnich minut - niezłe zawirowanie akcji.
Na pytanie “Czy warto” odpowiadam: Tak.
To nie jest infantylna durnostojka w postaci “W rytmie serca”, którego po tylu sezonach nie trawię i prywatnie błagam o cichą kasację ;) , to jest dużo lepsze niż wspomniana wcześniej “Niania”.
Dam na zachętę 3 bobry i zerknę na nowy odcinek.