Zawsze warto – Po Finale ;)

Skusiłam się na cały sezon.
Miałam sporo prasowania, segregacji skarpet, itp.

Jako, że emisja telewizyjna dobiega końca pokuszę się o słów kilka.
Czy było warto?

Zniechęcona „grą” Pani Wieniawy na jakiś czas odpuściłam sobie serial.
Później – jak we wstępie – nie mając niczego „lekkiego” do obowiązków domowych wróciłam i szczerze mówiąc jestem na „Tak”.

To nie jest wesoła obyczajówka, z kolorowymi bohaterami typu: Dagmar, czy Dorotka. Przyznaję, pomyliłam się porównując „Zawsze warto” do Przyjaciółek.
Maraton mile mnie zaskoczył, chociaż momentami znużył przewidywalnością. Ogół oceniam na 3,5 bobra.

Plusy to kilka aktorskich nazwisk, nieogranych, świetnie radzących sobie ze scenariuszem.
Na czoło wysuwa się Paweł Ławrynowicz w roli męża i ojca. Despoty i damskiego boksera.
Manipulant, znający sztuczki psychologiczne jak nikt inny. Największy czarny charakter serialu (Wardecki może mu buty czyścić).
Oglądając poszczególne scenki miałam wrażenie, że momentami kogoś z produkcji poniosło (taka zawartość jadu i psychopatycznych zachowań na centymetr człowieka?)

Jacek Knap – w roli Marka.

Nieźle zbudowana postać. Po pewnym czasie jesteśmy w stanie polubić bohatera. To nie jest zły człowiek, chociaż bardzo potępiam ślub i późniejszą zdradę.
Pogubiony gej starający się ułożyć sobie życie na nowo.
Najgorsze momenty to niestety sceny dwóch panów. Aleksy Komorowski „nie pomagał” 😉

Karol Dziuba odnalazł się w roli, a fani „O mnie się nie martw” mogli zobaczyć aktora w całkiem nowym wydaniu.
Okres uwodzenia ujmujący.
Finał mnie zaskoczył.

Najsłabszy wątek to Ada.
Julia Wieniawa nie uniosła postaci, ale ja w zasadzie jej się nie dziwię. Scenarzyści dorzucili dziewczynie tyle dramatów, że nawet aktorka z wykształceniem mogłaby się pogubić.
Syn, brat, alfons, koleżanka, pobicie, policjant, walka sądowa i poniewierka.
Nie mogę odmówić jej starań, ale były momenty, kiedy oglądanie wysiłkowej gry po prostu bolały.

Pozostałe aktorki oceniam… różnie.
Najlepiej w trio wypadła Katarzyna Zielińska, chociaż zachwytu nie odnotowano 😉

„Zawsze warto” to opowieść obyczajowa, którą bardzo pociąga dramat. Komediowych scenek w zasadzie nie było, bowiem nie były potrzebne.
Akcja toczy się szybko i sprawnie, bohaterki pakują się w kłopoty, znajdują pomoc, nieoczekiwanych sprzymierzeńców, czy przyjaźń.

Myślałam, że będzie dużo gorzej.
Oglądalność szurała po dnie, ale prawdopodobnie czeka nas sezon drugi.
Polecam fanom obyczajówek i Pana Jacka 😉

3,5 bobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *