Spekulacje na temat “wspólnej nocy” Knappe i jego terapeutki zostały rozwiane.  Rozmowa, którą kochankowie przeprowadzili na początku odcinka sprawiła, że straciłam dużo sympatii do Jerzego (cyniczne stwierdzenie, że nie ma czego wyjaśniać Ance, bo “układa sobie relacje z kimś innym”).

Zero współczucia i zrozumienia dla kobiety, która dba o niego, stara się pomóc przywrócić mu pamięć i udowadnia na każdym kroku, że go kocha.

Z drugiej jednak strony to Jerzy, który właśnie przyjechał do Warszawy i nie zdążył poznać miłości swojego życia. Czyżby małżeństwo z Elką sprawiło, że jest tak nieczułym draniem?
Bardziej zdenerwowała mnie postawa Doroty, która wiedziała o tym, że jej nowy “podopieczny” przed wypadkiem kochał i był kochany. Co za wredne babsko, bez skrupułów!

Uderzenie patelnią genialne. Szkoda, że żaden z bohaterów nie wpadł na to wcześniej ;)
Zdziwiło mnie jednak to, że Anka tak szybko postanowiła wybaczyć ukochanemu zdradę i w błyskawiczny sposób znalazła się z nim w łóżku.
Przecież dzień wcześniej on uprawiał seks z inną kobietą! Zero rozmów o Dorocie + wałkowanie tematu Duchampa i Maćka (architekt po raz kolejny został wykorzystany do rozgrywek pomiędzy głównymi bohaterami).

Dlaczego Anka nie zaprowadziła siłą swojego mężczyzny, który odzyskał pamięć do Pani psycholog?
Kilka słów wyjaśnienia, może nawet jakaś oczyszczająca kłótnia?
Dlaczego kryje jej istnienie przed Knappe?

Piotr Adamczyk nadal w świetnej formie. “A g*no mnie obchodzą kobiety uciśnione!” i rozmowy z Jerzym. Na szczególną uwagę zasługuje kurs mrugania jednym okiem i naśladowanie Beatki (wraz z zarzuceniem torby na ramię i egzaltowanymi gestami :) (zna ją jak nikt!)
Szkoda jednak, że w finale Beata tradycyjnie nie chciała słuchać wyjaśnień męża dotyczących znalezienia w jego torbie sukienki od Grubej i szykuje się kolejna “powtórka z rozrywki”.

Wątki z emerytami bardzo okrojone. Ujął mnie Stefan stwierdzający,  że Karol ma teraz lepiej niż on ;) Oczywiście błyskawicznie wybrnął, udając, że chodzi jedynie o psa.

Okazuje się, że Michał - przyjaciel Irenki to bardzo inteligentny i oczytany człowiek. Dobry pomysł z nadrabianiem zaległości w lekturach.
Pojawił się gościnnie Wojciech Pijanowski, wszyscy pochwalili fryzurę Anki i na tym koniec.

Wymiana ubrań. Osobiście popieram podobne akcje ale te sceny nie wniosły niczego w życie bohaterów. Mańka w czwartym sezonie była i jest zupełnie bezbarwną postacią, która dba o pełny brzuch braciszka.
Podobnie jest z Polą, która po raz kolejny została jedynie powierniczką Anki.

Niby Jerzy odzyskał pamięć, a Elka dała sobie spokój i nieszczęśliwie zakochała się w Mateo. Wszak jest nowa kobieta, która jak widzieliśmy w ostatniej scenie zrobi wszystko aby Knappe pozostał w jej sidłach.
To się robi nudne.
Ale za sceny z dużą ilością poczucia humoru i w końcu Anką, która promienieje szczęściem:

2,5 bobra