Utknęłam odrobinę na “Ślepnąc od świateł”. Muszę chwilowo zmienić sobie okolice i bohaterów, aby nie być znużoną i przygniecioną historią dealera.
Nadrobiłam mnóstwo zaległości.

Na pierwszy ogień poszły “Znaki”. Nowość od AXNu.
Jestem po trzech odcinkach i ostrzegam przed Spoilerami.

Przenosimy się w przepiękne rejony Gór Sowich.
Do miasteczka (Sowie Doły) z Krakowa przyjeżdża Komisarz Trela. Policjant zajmie się sprawą zbrodni, oraz będzie musiał zmierzyć się z duchami z przeszłości - dziesięć lat wcześniej w podobny sposób została zamordowana córka jednej z mieszkanek.

Śledztwo, śmierć księdza, aresztowanie tajemniczego uzdrowiciela - początki były naprawdę obiecujące.
Po odkryciu romansu i zaginięcia przyjaciółki zaczynają się schody, a temperatura mocno opada.
Serial zaczyna mnóstwo czasu poświęcać lokalnemu przedsiębiorcy z aspiracjami, później męczy nadpobudliwą pociechą Burmistrza i skacze po wątkach.
Robi się coraz ciemniej, mroczniej i nudniej.

W zasadzie mam już głównego podejrzanego. Nie zdradzę nazwiska, ale widzowie skojarzą go z pewnością z “Pułapką”, gdzie był mocno charakterystyczny.

Na plus obsada. Świetnie, że postawiono na nieograne twarze z dużym warsztatem.
Główny bohater jest nieźle napisany i bez problemu wejdziemy w jego historię. Drugi plan również daje radę. Odrobinę męczą mnie licealiści, ale to już chyba standard.

Zerknę jeszcze na jeden, dwa odcinki. Wszystko zależy od czasu i chęci oglądania niespiesznego kryminału w ciepłe, jesienne wieczory.
Przyznaję się, że na trzeciej odsłonie mocno ziewałam ;)
Nie ukrywam też, że historia z daleka śmierdzi szablonem Belfrów, Pułapek, czy innych Rojstów. Powoli mam już dość.

Sprawiedliwie: Pierwszy odcinek super, trzeci nużący. Średnia: 3 bobry.