„Znów jestem w drużynie” – po odcinku 5×05

Prapremiera naprawiona, odcinek online zaliczony 😉
Czas na kilka słów prawdy.
Oczywiście wszystko znajdziecie poniżej.

Sprawą, której poświęcono epizod był sfrustrowany mąż, który w niekonwencjonalny sposób – z bronią w ręku – poprosił o szybką operację tętniaka żony.

Hmm… znając odrobinę polską służbę zdrowia, to z pistoletem do szpitala, czy przychodni powinno wpadać 90% społeczeństwa.
Termin do laryngologa – za 2 lata, termin do dermatologa w sierpniu 2015, termin do onkologa w 2016 roku – jak tam można żyć?

Ostatnio narzekałam na bardzo słabe występy gościnne, więc tym razem pochwalę Krzysztofa Tyńca (mój ukochany Pan Fasola z dzieciństwa).

Oczywiście pomysł ze strzelcem – mścicielem był mocno zainspirowany „Chirurgami”. Ale scenarzyści w Polsce to nie Shonda i nikt nie ucierpiał. Tradycyjnie byliśmy świadkami „happy endu”. Alicja wpadła w ramiona Karskiego, czym zraniła Andrzeja.

Wanatowie mają surogatkę z Ukrainy. Czuję, że czekają ich spore problemy z szaloną kobietą, która na wstępie narzeka na mały telewizor 😉

Orda wrócił do pracy, a „synuś” Elżbiety odpuścił sobie przygotowania do matury i poszedł grać.

Odcinek – przerywnik w dalszych losach bohaterów. Stworzony jedynie po to, aby pokazać nam jak Alicja zbliża się do Przemka…

Za Tyńca 2,5 bobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *