Premiera The Walking Dead była spektakularnie rozreklamowana na całym świecie. W Polsce pierwszy odcinek pojawił się legalnie w Cyfrowym Polsacie i na stronie telewizji FOX. Dlatego też mimo, że nie jestem fanem zombie i innych truposzów dzięki pracy specjalistów od PR skusiłam się na pilota.

Rick Grimes
zastępca Szeryfa podczas jednej z akcji dostaje kulkę od łapanego przestępcy. Traci przytomność i trafia do szpitala, gdzie odwiedza go jego policyjny partner. W końcu odzyskuje przytomność, widzi, że kwiaty od przyjaciela mocno zwiędły, w szpitalu nie ma nikogo, a zza drzwi z napisem “Trupy” wystają przerażające palce.
Ucieka w popłochu i na rowerze pedałuje do domu. Po drodze widzi setki ciał przykrytych prześcieradłami i obrzydliwe zombie (na szczególną uwagę zasługuje pół-kobieta tarzająca się w parku przed szpitalem).

O co chodzi? Ci się stało? W domu nie ma nikogo, spotyka jednak mężczyznę z dzieckiem, którzy po niepewnym przyjęciu (uderzenie łopatą w głowę) przyjmują go do domu i chronią przed chodzącymi trupami.
Później z niewiadomych dla mnie przyczyn rozdzielają się na dwa samochody (chcą dojechać do Atlanty gdzie wojsko podobno pomaga ludziom, którzy przetrwali).
ALE
W ogóle mnie to nie wystraszyło i oglądałam w kategorii bajki.

Jeśli ktoś był kiedykolwiek w Muzeum Auschwitz i widział zdjęcia i filmy zagłodzonych ludzi to uważam, że są bardziej przerażające niż całe te amerykańskie zombie. Dlaczego to piszę. Naczytałam się opinii, że to okropne, że najgorszą rzeczą na świecie byłoby urodzić się w mieście pełnym zombie i to nie do pomyślenia, że taka rzecz mogłaby mieć miejsce w rzeczywistości.

Drodzy, przerażeni fani The Walking Dead, Wasi dziadkowie obudzili się pewnego dnia w jeszcze gorszym miejscu na świecie - w Polsce. Niemcy też chodzili po ulicach miast, tylko nie kiwali się głupio, a strzelali, łapali, więzili w obozach koncentracyjnych, gdzie przy okazji głodzili, truli i mordowali bez litości.
Dlatego więcej strachu kosztują mnie odcinki chociażby Czasu Honoru, w których też przecież chodzi o walkę o przeżycie kolejnego dnia.

Reasumując. The Walking Dead to dobry serial. Akcja toczy się powoli, bo właściwie w pierwszym odcinku są poruszone cztery watki, ale nawet nie wiadomo kiedy mija 40 minut. Widać ile pracy włożyli scenografowie i charakteryzatorzy. Zaczynają się pojawiać nowi bohaterowie, którzy organizują się i chronią przed zjedzeniem przez truposzy.
Z przyjemnością zobaczę kolejne odcinki. Ale jeśli chodzi o strach - to nie ze mną te numery ;)